Katarzyna WójcikVIEW PROFILE →
Polskie modele językowe: jak PLLuM i Bielik budują rodzimą sztuczną inteligencję
PLLuM i Bielik to dwa polskie modele językowe, które w duecie budują rodzimą sztuczną inteligencję, jeden instytucjonalnie, drugi oddolnie. Spokojne spojrzenie na cyfrową suwerenność Polski.
Jako osoba, która od lat śledzi rozwój sztucznej inteligencji, nauczyłam się doceniać projekty, które budują coś trwałego, a nie tylko chwilowy rozgłos. Polskie modele językowe PLLuM i Bielik należą właśnie do tej kategorii. Nie chodzi o pojedynczy efektowny produkt, lecz o świadome tworzenie własnych narzędzi rozumiejących język polski. I właśnie ta dążność do samodzielności najbardziej przykuwa moją uwagę.
PLLuM, model narodowy
Najważniejszym filarem jest PLLuM. Zaprezentowany przez Ministerstwo Cyfryzacji 24 lutego 2025 roku, jest największą otwartą rodziną modeli podstawowych stworzonych z myślą o języku polskim. Powstał dzięki konsorcjum czołowych polskich instytucji badawczych i został dostosowany do niuansów polszczyzny oraz terminologii administracji publicznej. To projekt, który ma służyć nie tylko biznesowi, lecz także państwu i zwykłym obywatelom.
Skala danych treningowych
Za takim modelem stoi ogromna praca u podstaw. Na potrzeby wstępnego trenowania PLLuM zbudowano nowy korpus tekstów polskich liczący aż 140 miliardów tokenów. Do tego dołączono zestaw 77 tysięcy własnych instrukcji oraz 100 tysięcy przykładów służących optymalizacji preferencji. Te liczby pokazują, że stworzenie wiarygodnego modelu językowego to nie kwestia jednego pomysłu, ale żmudnego gromadzenia i porządkowania danych.
Bielik, siła społeczności
Obok inicjatywy konsorcjalnej rozwija się model tworzony oddolnie. Bielik powstał dzięki wspólnym wysiłkom Fundacji SpeakLeash i Akademickiego Centrum Komputerowego Cyfronet AGH, a do jego treningu wykorzystano moc krajowych superkomputerów. Najnowsza wersja to już model wielojęzyczny, obejmujący języki europejskie. Ciekawe jest to, że polski ekosystem rozwija się dwutorowo: z jednej strony instytucjonalnie, z drugiej dzięki energii społeczności.
Dlaczego to ma znaczenie
Można zapytać, po co Polsce własne modele, skoro istnieją potężne rozwiązania zagraniczne. Odpowiedź dotyczy suwerenności cyfrowej i jakości. Model, który naprawdę rozumie polski język, jego odmiany i kontekst administracyjny, może lepiej służyć urzędom, firmom i zwykłym użytkownikom niż narzędzie przeniesione z innej kultury. Otwartość obu projektów dodatkowo pozwala je sprawdzać, rozwijać i dostosowywać do lokalnych potrzeb.
Moja wyważona ocena
Mimo szczerego uznania zachowuję ostrożność. Własne modele językowe to ważny krok, ale ich prawdziwa wartość ujawni się dopiero w codziennym, praktycznym zastosowaniu. Konkurowanie z globalnymi gigantami dysponującymi ogromnymi zasobami pozostaje trudne. Mimo to droga, którą obrała Polska, łącząca inicjatywę państwową z zaangażowaniem społeczności, wydaje mi się rozsądna i godna uwagi. Liczą się teraz konsekwencja i realne wdrożenia.






